Zwycięstwo grunwaldzkie wywarło w Polsce duże
wrażenie. Jagiełło sam zadbał, by zachowało się ono trwale w
pamięci Polaków. Już w pierwszych dniach po bitwie królewska
kancelaria „polowa" wysłała wiele listów z wieścią o
zwycięstwie do czołowych osobistości pozostałych w kraju —
arcybiskupa gnieźnieńskiego Mikołaja Kurowskiego, biskupa poznańskiego
Wojciecha Jastrzębca, panów małopolskich strzegących zamku
krakowskiego, profesorów uniwersytetu i rajców krakowskich. Król
polecił także odprawienie uroczystych nabożeństw po kościołach.
I — jak pisze Długosz w Rocznikach uroczystości takie
odbyły się w Krakowie: zaczęły się nabożeństwami kościelnymi a
skończyły całonocnym festynem.
Przez cały wiek XV czczony był w kościele
polskim dzień zwycięstwa grunwaldzkiego (15 lipca), zgodnie z
postanowieniem króla Władysława Jagiełły i wszystkich stanów
duchownych i świeckich — jak pisze Długosz. Było to więc
u nas pierwsze święto narodowe i pierwsze w kościele polskim święto
obchodzone jako rocznica polityczna. Polskie księgi liturgiczne z XV
wieku zachowały modlitwy i ceremoniał uroczystej procesji na pamiątkę
zwycięstwa danego przez Boga Polakom przeciw Prusakom [tj.
krzyżakom] w roku 1410. Wygłaszane z okazji tej rocznicy
kazania sławiły Jagiełłę jako gorliwego chrześcijanina, który
przywiódł do Kościoła Chrystusowego cały naród litewski. Bóg też
dał mu zwycięstwo nad wielkim mistrzem krzyżackim, który napadł
na Polskę, by zgubić króla i jego lud.
Podobne myśli i nastroje wyrażały pieśni łacińskie
i polskie (te ostatnie zachowane tylko fragmentarycznie) z XV wieku,
poświęcone wielkiemu zwycięstwu grunwaldzkiemu. To właśnie dobroć
i łaska Boga, sprzyjającego pobożnemu królowi polskiemu — głosi
jedna z łacińskich pieśni przeznaczonych do śpiewania w kościele
— dała Polakom zwycięstwo nad pełnym pychy mistrzem krzyżackim
i jego wojskiem. Fragment innej pieśni w języku polskim zanotował
około roku 1427 wiejski pleban spod Trzemeszna:
Król Wlodzislaw polski,
Witold ksiądz wielki litewski
posiekli brodacze,
iż leżeli jako kołacze
na polu Grinwalskim (...)
Działania dworu polskiego i współpracujących z
królem polityków duchownych nie ograniczały się tylko do głoszenia
zwycięstwa grunwaldzkiego w kraju i przekonywania polskiej opinii
publicznej o słuszności polityki Jagiełły wobec państwa zakonnego
w Prusach. Listy i. manifesty polskiego króla o wojnie z krzyżakami
i zwycięstwie grunwaldzkim wysłano także poza granice kraju. Wyjaśniały
one problemy prawne i moralne walki z krzyżakami — przedstawiały
Jagiełłę jako „króla sprawiedliwego" (rex iustus) i
„króla miłującego pokój" (rex pacificus), krzyżaków
zaś jako ucieleśnienie zła.
Zakon — po klęsce grunwaldzkiej —
prowadził podobną walkę dyplomatyczną. Propaganda krzyżacka posługiwała
się najczęściej zarzutem pogańskich oddziałów w armii
polsko-litewskiej, i utożsamiała niebezpieczeństwo grożące od
pogan państwu zakonnemu z zagrożeniem całego chrześcijaństwa. Często
przedstawiała polskie działania wojenne jako bezprawne. Manifesty i
listy krzyżaków — których działania propagandowo--polityczne
wspierały pisma króla węgierskiego Zygmunta Luksemburskiego —
docierały do książąt i miast Rzeszy, na dwory Francji i Anglii, do
kurii papieskiej. Była to akcja bardzo kosztowna. Na przykład mistrz
krajowy niemiecki donosił w liście z grudnia 1411 roku wielkiemu
mistrzowi, iż rozesłał dalej manifesty i materiały przysłane mu z
Malborka, ale koszta tej akcji propagandowej oblicza na 4000 guldenów.
Przynosiła jednak owa propaganda rezultaty. Tak na przykład Kronika
mnicha z Saint-Denis — oficjalnego historyka dworu
francuskiego, wyrażająca zatem opinie tego środowiska — określała
wyraźnie walkę krzyżaków z Polakami jako bój chrześcijan z
poganami oraz ich obrońcami. Nieprzyjaciele krzyżaków nazywani są
tutaj „Turkami", Litwini to „saraceni", a Witold
jest „królem saracenów". Określenia te miały we Francji
i Europie zachodniej znaczenie negatywne, a wywodziły się z tradycji
wypraw krzyżowych.
Polacy przeciwdziałali tym akcjom
dyplomatyczno-propagandowym zakonu krzyżackiego. W połowie roku 1411
ruszyło do Rzymu poselstwo polskie, w skład którego wchodzili:
Andrzej Łaskarz, prepozyt włocławski, uczony prawnik i dyplomata,
Marcin z Wrocimowic, chorąży krakowski i Zbigniew Oleśnicki, późniejszy
biskup krakowski i wybitny polityk, teraz (1411) tylko notariusz królewski.
Dwaj z nich — Marcin i Zbigniew
—
byli uczestnikami bitwy grunwaldzkiej. Według relacji zapisanej w Rocznikach
Długosza poselstwo odniosło sukces, a papież Jan XXIII uznał
walkę Jagiełły z krzyżakami za „wojnę sprawiedliwą" (iustum
helium).
Zachowało się też obszerne streszczenie mowy
Andrzeja Łaskarza wygłoszonej przed papieżem. Tekst ten złożyło
poselstwo polskie na dworze papieskim, a któryś z urzędników kurii
skopiował go dla krzyżaków. W mowie Andrzeja Łaskarza —
podobnie jak w innych tekstach polskiej publicystyki politycznej tego
czasu — Jagiełło przedstawiony został jako „król
sprawiedliwy" (rex iustus) który pragnął pokoju, a
zmuszony został przez krzyżaków do „obrony zgodnej z
prawem". I dlatego ruszył na nieprzjaciela razem ze swymi
poddanymi (a więc nie poganami!), a Bóg dał mu zwycięstwo. Mówił
również Andrzej Łaskarz, iż król polski jest „władcą
najbardziej chrześcijańskim" (rex christianissimus). Któż
bowiem od czasów apostołów zrobił dla chrześcijaństwa więcej niż
Jagiełło, który nawrócił i ochrzcił cały ogromny kraj —
Litwę.
Nie były to jedyne działania dworu polskiego w
celu umocnienia pozycji Polski i Litwy w chrześcijańskiej Europie.
Oto na zjeździe Jagiełły z królem węgierskim Zygmuntem
Luksemburskim, który odbył się na pograniczu węgiersko-polskim w
Lubowli, doszło do zawarcia przymierza (15 marca 1412) między Jagiełłą
a Zygmuntem Luksemburskim przeciw wszystkim ich wrogom. Pozbawiało to
krzyżaków najważniejszego sojusznika i osłabiło ich politycznie.
Ponadto zawarte przez Jagiełłę i Witolda „braterstwo" z
Zygmuntem Luksemburskim, królem węgierskim i rzymskim (a więc głową
świata chrześcijańskiego, choć nie koronowanym jeszcze na
cesarza), obalało głoszony przez propagandę zakonu zarzut o ukrytym
pogaństwie króla polskiego i księcia litewskiego. Postanowiono także
w Lubowli, że przygraniczny spór terytorialny polsko-litewsko-krzyżacki
i inne sporne sprawy oddane zostaną w ręce Zygmunta Luksemburskiego
jako sędziego polubownego. Polska zyskała jeszcze jedno: za odstąpienie
Zygmuntowi Luksemburskiemu należnej jeszcze od krzyżaków sumy
odszkodowania wojennego (37 tysięcy kop groszy czeskich) zajęła
Polska w zastaw szesnaście miast spiskich (między innymi Lubowlę,
Podoliniec), leżących w granicach ówczesnego królestwa węgierskiego.
Aż do rozbiorów pozostały one w granicach państwa polskiego.
W pierwszych dniach października 1413 roku na zjeździe
Jagiełły i rady koronnej z Witoldem i panami litewskimi w Horodle
nad Bugiem odnowiona została unia
polsko-litewska. Unia ta połączyła ponownie
Polskę i Litwę, wzmocniła związek Polski ze społeczeństwem
litewskim: panowie litewscy uzyskali stanowisko równorzędne z panami
polskimi, a jedność państwa obu krajów miała być zachowana nawet
w razie wymarcia Jagiellonów. Podjęte w tym czasie (listopad 1413)
przez Jagiełłę i Witolda działania na Żmudzi (akcja
chrystianizacyjna i zapoczątkowanie organizacji kościelnej) miały
utrwalić posiadanie tej ziemi.
Tymczasem wielki mistrz Henryk von Plauen podjął
jesienią 1413 roku przeciw Polsce działania wojenne na pograniczu.
Jednakże opozycja mieszkańców Prus i części dostojników zakonu
doprowadziła do obalenia i uwięzienia Henryka von Plauen. Wielkim
mistrzem wybrano Michała Kiichmeistera (1414—1422). Wobec
Polski i Litwy prowadził on politykę swego poprzednika. Zjazd
polsko-krzyżacki w kwietniu 1414 roku w Grabiach na Kujawach —
z udziałem Jagiełły, Witolda, nowego wielkiego mistrza krzyżackiego
i dostojników obu stron — nie doprowadził do porozumienia.
Krzyżacy odrzucili polsko-litewski program rewindykacji
terytorialnych. Nie godzili się na zwrot Pomorza Gdańskiego, Ziemi
Micha-łowskiej i Chełmińskiej oraz kilku zamków przygranicznych
(m.in. Drezdenko i Santok), ani na wieczystą rezygnację ze Żmudzi i
Puszczy Sudawskiej (terytoria dawnej Jaćwięży). Odrzucili też żądania
wynagradzania szkód granicznych królowi, książętom mazowieckim i
sprzymierzonemu z Polską księciu słupskiemu. Pozostała więc
wojna.
Duża armia polsko-litewska, wzmocniona posiłkami
książąt mazowieckich i śląskich, wkroczyła w lipcu 1414 roku na
teren Prus krzyżackich. Wojska zakonu nie odważyły się — po
przykrym doświadczeniu bitwy grunwaldzkiej — stanąć do walki
w otwartym polu. Krzyżacy bronili się w trudnych do zdobycia zamkach
i ufortyfikowanych miastach. Armia polska doszła wprawdzie aż pod
Elbląg, ale nie odniosła żadnego decydującego sukcesu. Trapiona
niedostatkiem żywności (stąd nazwa „wojna głodowa") i
chorobami zawróciła. 8 października 1414 roku zawarto pod Brodnicą
rozejm. Rozstrzygnięcie konfliktu i warunki pokoju obie strony
postanowiły oddać do sądu soboru, zwołanego właśnie do
Konstancji przez papieża Jana XXIII z inicjatywy króla Zygmunta
Luksemburskiego.
Sobór w Konstancji, otwarty w końcu 1414 roku, był
prawdziwym zgromadzeniem narodów chrześcijańskiej Europy. Przybyły
nań liczne rzesze duchowieństwa (33 kardynałów, 5 patriarchów,
300 biskupów, przedstawiciele korporacji kościelnych i 37
uniwersytetów); obecny był król węgierski i rzymski Zygmunt
Luksemburski, książęta, posłowie władców chrześcijańskich,
wielcy panowie. Na czele delegacji polskiej stanął arcybiskup gnieźnieński
Mikołaj Trąba. Polska delegacja składała się z około dwustu osób,
a było wśród nich wielu doświadczonych polityków i dyplomatów,
znakomitych prawników — jak Andrzej Łaskarz, wybrany biskupem
poznańskim i Paweł Włodkowic, rektor uniwersytetu krakowskiego.
Stan rycerski reprezentowali dwaj sławni rycerze: kasztelan kaliski
Janusz z Tuliszkowa i starosta kruszwicki Zawisza Czarny z Garbowa.
Zgromadzenie soborowe w Konstancji trwało ponad trzy lata (aż do 22
kwietnia 1418) i obradowało nad sprawami jedności świata chrześcijańskiego
i reformy Kościoła, problemem likwidacji schizmy w Kościele
Zachodnim i herezji husyckiej, unii z Kościołem Wschodnim i misji.
Polacy brali czynny udział w obradach soborowych dotyczących spraw
ogólno-kościelnych. Andrzej Łuskarz i Paweł Włodkowic byli
zwolennikami koncyliaryzmu, to jest doktryny wyższości soboru nad
papieżem.
Najważniejszą dla Polski i Litwy sprawę
konfliktu z krzyżakami prowadził Paweł Włodkowic. Przedstawił on
soborowi tę sprawę nie jako lokalny konflikt polityczny, ale jako
problem doktrynalny, który mógł zainteresować cały świat chrześcijański.
W traktacie O władzy cesarza i papieża wobec niewiernych, przedstawionym
soborowi latem 1415 roku, rozwinął Paweł Włodkowic koncepcję
prawa wszystkich narodów — także pogańskich — do
swobodnego bytu: prawo do rodziny, własności i organizacji państwowej.
Odrzucał również Paweł Włodkowic zasadę nawracania mieczem i
domagał się potępienia tych metod. Praktycznie zatem przedstawiciel
Polski na soborze poddał w wątpliwość darowizny cesarzy i papieży
na rzecz zakonu, a także rację istnienia państwa krzyżackiego nad
Bałtykiem.
Przybyła do Konstancji w grudniu 1415 roku duża
grupa niedawno nawróconych Żmudzinów potwierdziła zasługi Jagiełły
i Witolda dla świata chrześcijańskiego. Żmudzini oskarżyli wówczas
krzyżaków, ujawniając krzywdy jakie zakon wyrządził ich krajowi.
Sobór docenił misyjne zasługi króla polskiego i księcia
litewskiego, prowadzenie akcji misyjnej na Żmudzi polecił
arcybiskupowi lwowskiemu Januszowi Rzeszowskiemu i biskupowi wileńskiemu
Piotrowi Jastrzębcowi.
Jednak spór polsko-krzyżacki nie został
rozstrzygnięty. Prokurator (pełnomocnik) zakonu na soborze, Piotr z
Ornety, zlecił wynajętym prawnikom przygotowanie pism polemicznych.
Wśród polemistów był dominikanin Jan Falkenberg, Niemiec, który
przebywał w Krakowie i znał dobrze sprawy polskie, środowisko
profesorów uniwersytetu krakowskiego i ich poglądy. Na zlecenie krzyżaków
napisał Falkenberg w roku 1416 Księgę o doktrynie władzy
papieskiej i cesarskiej. Była to polemika z wystąpieniami Pawła
Włodkowica i gwałtowny atak na politykę polsko-litewska. Falkenberg
pisał o użyciu sił „pogańskich" dla zniszczenia
„braci z domu niemieckiego" (tj. krzyżaków), a w
podsumowaniu stwierdził, że Polacy i ich władcy zasłużyli na
utratę królestwa; a nawet na śmierć i niewolę, oraz utratę
wszelkich dóbr.
Księga o doktrynie... nie była jedynym
antypolskim pismem Jana Falkenberga. Wcześniej jeszcze —
zapewne w 1412 roku — napisał on paszkwil zatytułowany Satyra
przeciw herezji i innym niegodziwościom Polaków oraz ich króla
Jagiełły. W średniowiecznej łacinie Satyra oznaczała
pismo polemiczne, donos. Zarzucał w nim Jagiełłę i Polakom liczne
zbrodnie, gwałty i świętokradztwa. Dowodził, że każda walka
przeciw królowi Polski i jego ludowi zasługuje na wieczną nagrodę.
Władcy chrześcijańscy mają obowiązek zabić Jagiełłę i zgładzić
jego ludzi; zasłużą w ten sposób na zbawienie.
Satyrę... opublikował i kolportował
Falkenberg w uniwersytecie paryskim. Liczył zapewne na
zainteresowanie dziełem międzynarodowego środowiska
intelektualnego, w którym narodziła się wówczas koncepcja
usprawiedliwienia „tyranobójstwa" (konieczności zabicia złego
władcy). Kiedy w końcu 1416 roku polska delegacja soborowa przebywała
w Paryżu, podczas uczty wydanej dla profesorów uniwersytetu przez
arcybiskupa gnieźnieńskiego Mikołaja Trąbę, Polakom wręczono ten
paszkwil, godzący w króla Jagiełłę i dobre imię Polski.
Sprawę paszkwilu przedstawili Polacy soborowi.
Arcybiskup Mikołaj Trąba domagał się potępienia go i uznania za
tekst heretyckie. Zrobił to sławny wówczas teolog, kardynał Piotr
d'Ailly. Potępił on dzieło Falken-berga jako heretyckie. Postulował
spalenie Satyry i skazanie autora na pokutę. Ostatecznie
— po burzliwych dyskusjach — sobór uznał paszkwil
Falkenberga za utwór błędny i skandaliczny, a autora uwięziono.
Paweł Włodkowic kilkakrotnie na soborze
polemizował z autorami pism prokrzyżackich. Oskarżał krzyżaków o
tendencje heretyckie i szkodliwą dla chrześcijaństwa działalność.
Wszystkie jednak zabiegi i akcje Polaków na soborze w Konstancji nie
doprowadziły do pomyślnego dla monarchii polsko-litewskiej rozwiązania
sporu z krzyżakami. Sobór nie zajął jasnego stanowiska wobec
konfliktu, ale również nie poparł zakonu krzyżackiego. A to uznać
można za sukces Polski. Ponadto czteroletnia działalność soborowa
Polaków — ich udział we wszystkich ważnych sprawach
rozpatrywanych przez sobór (na przykład koncyliaryzm i reforma Kościoła)
— pozwoliła bardziej poznać uczestnikom soboru monarchię
Jagiełłową. Negatywne opinie o Polsce, szerzone przez Krzyżaków,
okazały się nieprawdziwe. Dokonało się wówczas — jak pisał
J. Dąbrowski — wejście Polski w społeczność narodów
chrześcijańskich jako pełnoprawnej części tej społeczności. Spór
polsko-krzyżacki, po zakończeniu soboru, wszedł ponownie na drogę
długich rokowań, w których pośredniczył Zygmunt Luksemburski.
Jagiełło przygotowywał się do wznowienia walki z zakonem,
zniecierpliwiony bezskutecznością rokowań dyplomatycznych. W lipcu
1419 roku zawarł przymierze z Brykiem Pomorskim,
królem Danii, Norwegii i Szwecji, skierowane przeciw Brandenburgii i
krzyżakom. W tym samym miesiącu zebrana została armia
polsko-litewska pod Czerwińskiem, aby uderzyć na Prusy krzyżackie.
Interwencja legata papieskiego powstrzymała wyprawę polsko-litewska.
Zgodzono się na rozejm i sąd Zygmunta Luksemburskiego. Wydany jednak
przez Zygmunta wyrok — 6 stycznia
1420 roku we Wrocławiu — był dla Polski
niepomyślny. Zatwierdzał bowiem warunki pokoju toruńskiego (1411),
a więc przysądzał krzyżakom Pomorze Gdańskie i Ziemię Chełmińską
oraz Żmudź, po śmierci Jagiełły i Witolda.
Delegacja polska — z prymasem Mikołajem Trąbą
i biskupem poznańskim na czele — nie przyjęła werdyktu
Luksemburczyka. Polska odwołała się do papieża Marcina V. Po długich
zabiegach i naciskach papież wznowił proces polsko-krzyżacki. Przysłany
do Polski legat papieski Antonio Zeno rozpoczął w roku 1422 przesłuchiwanie
świadków. Ich zeznania potwierdziły silne i trwałe związki łączące
Pomorze Gdańskie z Polską. Spisane zeznania świadków przesłano do
Rzymu, i na tym zakończył się ów proces, bez wydania wyroku.
Polska musiała liczyć się ze wznowieniem walki z
krzyżakami. W roku 1421 Jagiełło zawarł nowe przymierze skierowane
przeciw krzyżakom, tym razem z margrabią brandenburskim Fryderykiem
I Hohenzollerem. Jeszcze w toku procesu polsko-krzyżackiego, latem
1422 roku, wojska polskie i litewskie wkroczyły na ziemie zakonu.
Nowy wielki mistrz Paweł von Rusdorf nie odważył się stanąć do
bitwy w otwartym polu, ale nakazał bronić zamków i miast. Po
spustoszeniu Ziemi Chełmińskiej i zdobyciu przez Polaków
nadgranicznego zamku w Golu-biu wielki mistrz — z powodu
opozycji własnych poddanych i braku pomocy zbrojnej z Rzeszy —
zdecydował się prosić o pokój. Podpisano go 27 września 1422 roku
w obozie królewskim nad jeziorem Melno, koło Radzynia. Krzyżacy
oddali Polsce posiadłości kujawskie — ze szczególnie ważną
strategicznie Nieszawą, położoną naprzeciw Torunia. Litwie zakon
oddał na zawsze Żmudź i ziemie pojaćwięskie. Zachowanie tego
„wieczystego" pokoju gwarantowały stany państwa krzyżackiego
i Polski — a więc reprezentacja najważniejszych warstw społecznych
obu państw. Był to fakt o dużym dla państwa krzyżackiego
znaczeniu. Po raz pierwszy bowiem mieszkańcy Prus — nie należący
do zakonu — uzyskali wpływ na politykę zagraniczną państwa
krzyżackiego. Mogli też — w razie zerwania przez krzyżaków
pokoju — wypowiedzieć im posłuszeństwo. Był to wyraźny znak
zachodzących w państwie krzyżackim zmian ustrojowych.
Wojna 1422 roku pogłębiła złą sytuację
finansową zakonu, przy tym wzrosła opozycja poddanych w Prusach.
Polska tymczasem zaabsorbowana była problemami wewnętrznymi (sprawą
dziedziczenia tronu przez synów Jagiełły) także i coraz bardziej
obchodzącym chrześcijańską Europę powstaniem husyckim w Czechach.
Dopiero więc po śmierci Witolda (1430), kiedy jego następca, książę
Świdrygiełło — brat Jagiełły, poparty przez część panów
litewsko-ruskich rozpoczął działania zmierzające do zapewnienia
Wielkiemu Księstwu Litewskiemu większej samodzielności, odżyła
sprawa krzyżacka. Świdrygiełło bowiem zawarł z krzyżakami
— w czerwcu 1431 roku — sojusz skierowany przeciwko Jagiełłę.
Doprowadziło to do wojny między Polską i litewskimi stronnikami
Jagiełły a Świdrygiełłą wspomaganym przez krzyżaków. Wojska
zakonu dokonały najazdu na Ziemię Dobrzyńską, Kujawy i Krajne. W
odwecie sprzymierzeni z Polską czescy husyci spustoszyli w roku 1433
Nową Marchię i Pomorze Gdańskie. Finał tej wojny nastąpił już
po śmierci Władysława Jagiełły (1433). Na początku września
1435 roku wojska polsko-litewskie rozgromiły oddziały Świdrygiełły
i jego krzyżackich sprzymierzeńców pod Wiłkomierzem nad rzeką Świętą.
31 grudnia 1435 roku zawarty został między Polską a krzyżakami
kolejny „wieczysty" pokój w Brześciu Kujawskim. Jego
autorem ze strony polskiej był Zbigniew Oleśnicki, biskup krakowski,
który kierował wówczas polską polityką zagraniczną.
Warunki pokoju zmuszały krzyżaków do zerwania związków
z cesarzem i papieżem; wykluczały możliwość ich interwencji
— oraz obradującego wówczas soboru bazylejskiego — w
sprawy krzyżacko-polskie. Wielki mistrz stał się władcą lokalnym,
ograniczony wolą poddanych. Warunki pokoju brzeskiego zwiększały
polityczną rolę stanów pruskich, zwalniały bowiem poddanych zakonu
z posłuszeństwa w razie złamania tego pokoju. Oddawały Polsce
pewne terytoria i przyznawały duże sumy odszkodowania za wziętych
do niewoli nad Świętą rycerzy zakonnych. Traktat brzeski gwarantował
też swobodę wymiany handlowej i kontaktów polsko-ruskich. Umacniały
się zatem związki mieszkańców państwa krzyżackiego z Polską.
Dwustuletnie sąsiedztwo polsko-krzyżackie przechodziło
znamienną ewolucję. Od przyjaznych czy neutralnych stosunków w XIII
stuleciu do wzrastających od początku XIV wieku zadrażnień i sporów,
konfliktów i walk. Długo Królestwo Polskie było w tych konfliktach
stroną słabszą, zmuszoną do ustępstw. Sytuacja ta zmieniła się
za panowania Władysława Jagiełły. Dopiero jednak za czasów syna
Jagiełły, Kazimierza Jagiellończyka, Polska potrafiła uporać się
z problemem krzyżackim. Odzyskała Pomorze Gdańskie i Ziemię Chełmińską
a krzyżackie państwo w Prusach stało się lennem Królestwa
Polskiego.