Siła i skuteczność działania zakonów
rycerskich zależały w dużej mierze od dobrze zorganizowanego
systemu władzy, sprawności zarządzania i dyscypliny opartej na
bezwzględnym posłuszeństwie przełożonym. Hierarchia władzy u
krzyżaków była taka sama jak w innych zakonach rycerskich tego
czasu.
Na czele zakonu stał wielki mistrz, wybierany spośród
braci-rycerzy dożywotnio. Wszyscy członkowie zakonu zobowiązani
byli do bezwzględnego posłuszeństwa jego rozkazom, choć władza
wielkiego mistrza — podobnie jak u templariuszy i joannitów
— nie była absolutna. W najważniejszych sprawach zakonu
— jak nadawanie urzędów i darowizny — musiał on kierować
się postanowieniami kapituły generalnej, która zbierała się raz
do roku (we wrześniu) w głównej siedzibie zakonu. W skład kapituły
generalnej wchodzili urzędnicy zakonu i mistrzowie krajowi. Z czasem
rozrost zakonu doprowadził do zebrań kapituł prowincjonalnych
— w kapitule pruskiej nie uczestniczyli już wtedy mistrzowie
innych prowincji. Dlatego w XV wieku praktycznie zakon rozpadł się
na trzy grupy: niemiecką, pruską i inflancką. W roku 1524 mistrzowie
krajowi Niemiec i Inflant usamodzielnili się zupełnie.
Najbliższymi współpracownikami wielkiego mistrza
było pięciu dygnitarzy — głównych urzędników zakonu,
wyznaczonych przez kapitułę generalną, która mogła też pozbawić
ich urzędu. Grupa ta tworzyła rodzaj „rządu" zakonnego.
Należeli do niej: wielki komtur — zastępca wielkiego mistrza i
kierownik administracyjny oraz gospodarczy zakonu; wielki marszałek
— zajmujący się sprawami wojskowymi; wielki szpitalnik —
odpowiedzialny za działalność charytatywną zakonu, za sprawy
medyczne i sanitarne; wielki szatny — zajmujący się odzieżą
i częściowo ekwipunkiem; wielki skarbnik — zarządzający
sprawami finansowymi i skarbcem zakonu. Stan skarbu krzyżackiego był
tajemnicą dla braci zakonnych i osób spoza zakonu. Pieczołowicie
przechowywano pieczęć zakonu: zamknięta była stale w skrzyni, do
której klucze mieli wielki mistrz, wielki komtur i wielki skarbnik
— otwierać tą skrzynię musieli razem. Po przeniesieniu (na
początku XIV wieku) głównej siedziby zakonu do Prus utworzono nowe
urzędy, których wymagało sprawne funkcjonowanie państwa zakonnego.
Był to urząd mincerza zakonu i wielkiego szafarza. Pierwszy czuwał
nad produkcją i obiegiem monety krzyżackiej, drugi kierował handlem
zakonnym. Szafarzy było zresztą dwóch: jeden rezydował w Malborku,
drugi w Królewcu.
Już w XIII wieku posiadłości zakonu, poza Królestwem
Jerozolimskim, zorganizowane były w prowincje, zwane baliwatami. Zarządzali
nimi komturowie krajowi. W roku 1280 zakon posiadał 13 baliwatów w
Rzeszy (cesarstwie), 3 baliwaty we Włoszech i po jednym we Francji,
Hiszpanii (krótki czas), Grecji — baliwat Romanii i Syrii
— baliwat Armenii, obejmujący też posiadłości krzyżackie na
Cyprze; a ponadto dwa kraje zakonne: Prusy i Inflanty. Baliwatami
niemieckimi i częścią poza niemieckich posiadłości zakonnych zarządzał
krajowy mistrz niemiecki; istniał też osobny urząd mistrza
krajowego Prus (od XIV w. połączony z urzędem wielkiego mistrza) i
mistrza krajowego Inflant. Siedzibą mistrza pruskiego był w XIII
wieku Elbląg.
Baliwaty, czyli prowincje zakonne, dzieliły się z
kolei na mniejsze jednostki — komturie (komendy), którymi zarządzali
komturowie, rezydujący w domach zakonnych lub zamkach-klasztorach.
Liczne komturie znajdowały się w baliwatach Rzeszy (cesarstwa).
Baliwat frankoński na przykład miał 31 komend, baliwat czeski liczył
co najmniej 17 komend, baliwat Turyngii — 15 komend, baliwat
utrechcki — 14 komend, baliwat dolnosaski — 11 komend.
Podobnie dzieliły się baliwaty włoskie: baliwat Sycylijski —
10 komend, baliwat Apulii 14 komend. Natomiast mniej liczny był
baliwat we Francji — 6 komend, baliwat Hiszpanii — 3
komendy, istniejące zresztą krótko. W Szwecji była jedna komturia
krzyżacka w Arsta. W Prusach i Inflantach komtur był jednocześnie
zwierzchnikiem administracyjnym i wojskowym okręgu. Podlegał mu
konwent, który tworzyli bracia-rycerze. Według „Statutów"
krzyżackich powinno być w konwencie 13 braci, na wzór Chrystusa i
apostołów. W praktyce konwenty były jednak mniej lub bardziej
liczne.
W Królestwie Jerozolimskim, Prusach i Inflantach,
a także w Grecji, krzyżacy działali jako zakon rycerski. Natomiast
w pozostałych baliwatach i komturiach krzyżacy prowadzili działalność
charytatywną i przede wszystkim działalność gospodarczą. Włoska
komturia Corneto na przykład posiadała w XIII wieku gospodarstwo
liczące ponad 400 sztuk bydła, ponad 100 koni, ponad 4000 owiec i kóz
oraz 2000 świń. Szczególnie baliwaty niemieckie tworzyły potężną
bazę gospodarczą i rezerwę sił ludzkich; z których to czerpano od
1230 roku przy podboju Prus.
Krzyżacy od roku 1198, gdy przejęli regułę
zakonną templariuszy i joannitów, mieli dwie odrębne reguły: jedną
— templariuszy — dla działalności militarnej, drugą
— joannitów — obowiązującą ich w działalności
szpitamiczej. Obie reguły już około 1200 roku miały wiele przepisów
przestarzałych. Ponieważ nie nadawały się do stosowania w
warunkach europejskich — zwłaszcza nad Bałtykiem — krzyżacy
uzupełnili je nowymi przepisami, ustawami i rozporządzeniami kapituł
generalnych. Wreszcie na polecenie Innocentego IV w roku 1244
opracowano ponownie wszystkie przepisy obowiązujące w zakonie krzyżackim.
Tak powstały „Statuty braci domu niemieckiego Panny Marii w
Jerozolimie". Prawdopodobnie tę nową kodyfikację reguły krzyżackiej
przeprowadził legat papieski i protektor zakonu, Wilhelm z Modeny.
„Statuty" zachowały układ reguły templariuszy dzieliły
się na 3 części: samą regułę, ustawy i orzeczenia dotyczące
zachowania braci, zwyczaje. Sporo miejsca zajmowały w
„Statutach" przepisy dotyczące zachowania się na polu
walki, dbałości o konia i broń. Inne przepisy dotyczyły praktyk
religijnych, modłów i postów, zwyczajów zakonnych — jak
milczenie, zamiana rzeczy osobistych, posiadanie własnych skrzyń.
Przebywanie bez zgody przełożonych poza domem zakonnym, zabawy
rycerskie i polowania — bez których średniowieczny rycerz nie
wyobrażał sobie życia — były zabronione. Kłamstwo, jedzenie
poza wyznaczonymi posiłkami, potwarze i oszczerstwa, bójki —
wymagały pokuty. Kto zranił chrześcijanina lub zdradził tajemnice
zakonu musiał pokutować przez rok — w tym czasie pokutujący
brat-rycerz musiał żyć i pracować razem ze służącymi, 3 dni w
tygodniu pościć o chlebie i wodzie, a każdej niedzieli poddać się
biczowaniu. Niestety „Statuty", jak to często w życiu
bywa, nie zawsze były przez krzyżaków przestrzegane.
Ubiorem zakonnym krzyżaków był biały płaszcz z
naszytym po lewej stronie czarnym krzyżem wąsko-ramiennym —
umieszczanym również na tarczach i chorągwiach. To dzięki niemu
nazywano zakon rycerzy niemieckich krzyżakami. Białe płaszcze mieli
prawo nosić tylko bracia-rycerze i kapelani — księża i
klerycy. Bracia służebni musieli się zadowalać płaszczami
szarymi.
Ten podział członków zakonu na trzy podstawowe
grupy — rycerzy, kapelanów i braci służebnych — przejęli
krzyżacy od templariuszy i joannitów. Odrębną grupę tworzyli w
zakonie krzyżackim półbracia — słudzy lub dobrodzieje
zakonu. Do zakonu krzyżackiego należały także siostry i półsiostry
— pełniły one posługę przy chorych w prowadzonych przez
zakon szpitalach i pracowały w gospodarstwach.
Grupą kierowniczą w zakonie krzyżackim byli
rycerze. Oni obejmowali najważniejsze funkcje wielkich mistrzów,
mistrzów krajowych, wielkich dygnitarzy, komturów; rządzili społecznością
zakonną i decydowali o jej charakterze. Początkowo — jak się
zdaje — rycerzami w zakonie byli również ludzie pochodzenia
mieszczańskiego. Stare statuty krzyżackie — tak zwane
„Prawa za morzem", uchwalone jeszcze przed 1289 rokiem
— stwierdzają jednak, że ten kto nie jest urodzony w rodzie
rycerskim, nie może być przyjęty do braci-rycerzy, chyba że
wyjątkowo przyzwoli na to wielki mistrz. Takie wyjątki robiono dla
synów rodzin patrycjuszy Norymbergii, Augsburga, Kolonii i innych
wielkich miast niemieckich. Zresztą rody mieszczańskie spokrewnione
były często z rodami feudalnymi i posiadały znaczne dobra ziemskie.
Z mieszczańskiego rodu patrycjuszowskiego pochodził, między innymi
wielki mistrz Karol z Trewiru (1311-1324). Był to jednak wyjątek.
Kiedy w Europie rozpowszechnił się obyczaj
rycerski, przyjęli go również krzyżacy. Jeśli kandydat do zakonu
nie posiadał jeszcze pasa rycerskiego, to podczas ceremonii przyjęcia
uroczyście pasowano go na rycerza; tarczę zaś z herbem rodowym
nowego członka zakonu zawieszano na ścianie kościoła. W końcu XIV
wieku, od uchwały kapituły generalnej w 1382 r., nie nazywali
się już rycerze zakonni braćmi lecz „panami". Ich herby
rodowe umieszczane były na nagrobkach, malowano je na ścianach
kaplic i kościołów krzyżackich, sal domów zakonnych. Seria
malowideł herbowych z około 1400 roku zdobiła na przykład ściany
jednej z sal domu wielkiego mistrza w Malborku. Herby rodowe przełożonych
i braci konwentu znajdowały się też na malowidłach zamków krzyżackich
w Lochstedt, Ragnecie i Świeciu. Od początku XV wieku rycerze
zakonni musieli dowodzić swego szlacheckiego pochodzenia dostarczając
władzom krzyżackim tak zwanego wywodu szlachectwa, czyli listy
rycerskich przodków.
Krzyżacy mieli nad Bałtykiem własne, duże państwo.
Byli więc zakonem atrakcyjnym dla młodych rycerzy niemieckich
— zwłaszcza pochodzących z szeregowego rycerstwa —
pozbawionych ponętnych perspektyw życiowych. Tutaj — w zakonie
krzyżackim — mogli zrobić karierę wojskową i polityczną. Ci
spośród nich, którzy wyróżnili się talentem wojskowym i zdolnościami
organizacyjnymi, a byli przy tym inteligentni, ambitni i zdecydowani w
działaniu, dochodzili często do wysokich godności w zakonie. Badacz
niemiecki Aleksander B. E. von der Oelsnitz obliczył, że wśród
pierwszych 35 wielkich mistrzów krzyżackich (1198-1497) dwóch było
z rodów książęcych (Konrad z Turyngii i Luther z Brunszwiku),
jedenastu z możnych rodów feudalnych i aż dwudziestu dwóch z rodów
rycerskich, mało znanych i nie odgrywających żadnej roli
politycznej.
Przy przyjmowaniu nowych członków do zakonu krzyżackiego
zwracano uwagę na ich pochodzenie; mniej natomiast przejmowano się
ich kwalifikacjami moralnymi. Władze krzyżackie uważały widocznie,
że duch religijny zakonu, dyscyplina i kontrola zmieni ludzi.
Podobnie jak templariusze i zakon rycerski Montjoye krzyżacy mogli,
na mocy przywileju papieża Honoriusza III, przyjmować do zakonu
ludzi wyklętych za rozbój, gwałty i zbrodnie. Papież Aleksander IV
potwierdził w roku 1258 ten przywilej, udzielając jednocześnie kapłanom
krzyżackim prawa rozgrzeszania tych braci-rycerzy, którzy przed
przyjęciem płaszcza zakonnego popełnili morderstwo, zajmowali się
rozbojem, napadali na chrześcijan, palili domy i kościoły. Kto więc
chciał uniknąć kary za swe zbrodnie — jak pisał historyk
niemiecki Hans Prutz — mógł znaleźć w zakonie krzyżackim
bezpieczne schronienie, pod warunkiem posłuszeństwa rozkazom przełożonych
i poddania się żelaznej dyscyplinie wojskowej. Nieposłusznych
braci, nie przestrzegających reguły i poleceń przełożonych,
karano surowo. Kto zaś opuścił szeregi krzyżaków, ścigany był
przez zakon i władze kościelne. Dzięki temu wojsko zakonne składało
się z żołnierzy twardych, zdyscyplinowanych, nie znających litości
dla wroga.
Istniało prawo zwyczajowe — choć nigdzie w
„Statutach" nie sformułowane — że członkami zakonu
krzyżackiego mogli być tylko ludzie pochodzenia niemieckiego, których
językiem macierzystym był niemiecki a więc mieszkańcy Niemiec,
Szwajcarii, Lotaryngii, Niderlandów i Austrii. Piszący w XIV wieku
opat Jan Longus z klasztoru Saint Bertin we Flandrii stwierdził krótko:
Zakon ten jest zakonem niemieckim i zakonem Matki Boskiej
niemieckiej, ponieważ nie przyjmują oni na brata nikogo, kto nie
pochodzi z krajów języka niemieckiego. Wyjątkowo tylko
przyjmowano do zakonu ludzi innych narodowości. Wyjątki robiono
szczególnie dla członków domów monarszych i książęcych, aby
poszerzyć wpływy polityczne zakonu, nie mówiąc już o posiadłościach
ziemskich, jakie tacy bracia wnosili. Członkiem zakonu krzyżackiego
na przykład był książę pomorski Racibor, który w roku 1276 oddał
zakonowi swą dzielnicę — ziemię białogardzką. W XIV wieku
zaś krzyżakiem był jeden z Piastów Śląskich, Henryk, syn Mikołaja
księcia ziembickiego.
Były to jednak wypadki naprawdę bardzo rzadkie.
Gdy w roku 1313 chciał wstąpić do zakonu krewniak biskupa płockiego,
Dobrogost, wielki mistrz nie zgodził się na jego przyjęcie. Duży
już wówczas i bogaty zakon krzyżacki był zgromadzeniem, zapewniającym
synom niemieckich rodzin rycerskich dostatnie życie, karierę wojskową
i polityczną. Strzeżono więc zazdrośnie dostępu do niego możnym
panom i prostym rycerzom innych narodowości. W połowie XV wieku,
kiedy komtur krajowy z Alten-Biesen przysłał do Prus jako kandydata
na krzyżaka pewnego Wallończyka — pochodzącego z rodu hrabiów
Namur, możnych panów cesarstwa — wielki mistrz Ludwik von
Erlichshausen nie przyjął go do zakonu. Zachowane sprawozdania z
wizytacji w XV wieku bogatych baliwatów śródziemnomorskich podają,
że nawet tam braćmi zakonnymi byli wyłącznie Niemcy.
Drugą — obok rycerzy — grupą braci w
zakonie krzyżackim byli kapelani — ludzie przeznaczeni do posług
religijnych w samym zakonie i dla ludności państwa zakonnego. Z
braci-kapelanów, którzy mogli być nieszlacheckiego pochodzenia, składały
się kapituły biskupstw pruskich (z wyjątkiem warmińskiego), najczęściej
oni też zostawali biskupami pruskimi. Czasem brat-kapelan wybierany
był komturem w mniejszych domach niemieckich lub stawał się
dyplomatą zakonnym. Na przykład dwaj bracia-kapelani Jan Reve
— doktor prawa kanonicznego i Jan von Montabaur, także doktor
prawa kanonicznego i komtur w Wiirzburgu, mianowani zostali w roku
1433 przedstawicielami zakonu na soborze w Bazylei. Jan Reve
reprezentował gałąź inflancką krzyżaków, zaś Jan von Montabaur
mistrza krajowego Niemiec.
Trzecią grupą w zakonie krzyżackim byli bracia służebni,
często niskiego pochodzenia, którzy mogli składać śluby wieczyste
lub śluby czasowe — tylko na okres służby wojskowej pod chorągwią
zakonu. Początkowo bracia służebni (zwani „sariant",
„sergeant") tworzyli oddziały jazdy lekkozbrojnej lub
wojsk pomocniczych. Potem obejmowali też niższe funkcje
administracyjne i gospodarcze, byli rzemieślnikami. Stopniowo bracia
służebni połączyli się z półbraćmi. Półbratem zaś był sługa
zakonu, zatrudniony w administracji i gospodarce krzyżackiej lub
— dobrodziej zakonu. Ci ostatni półbracia zakonni byli ludźmi
świeckimi. Korzystali z przywilejów i praw zakonu, choć nie obowiązywała
ich ani reguła, ani śluby zakonne; podlegali jednak kierownictwu władz
zakonnych. Jeśli byli dobroczyńcami zakonu mieli obowiązek
popierania zakonu krzyżackiego i powiększania jego dóbr. Dzięki
nim krzyżacy rozszerzali swe wpływy.
Na wzór joannitów przyjmowali krzyżacy do zakonu
kobiety-siostry służebne. Opiekowały się one chorymi w hospicjach
i wykonywały prace, do których — jak mówią
„Statuty" zakonne — kobiety nadają się lepiej niż
mężczyźni. Dla sióstr służebnych budowano osobne pomieszczenia
przy hospicjach, a w zamkach krzyżackich — przy budynkach
gospodarczych. Naturalnie, nie miały one wpływu na sprawy zakonu, który
był bractwem męskim.
Od zakonu krzyżackiego była zależna ponadto duża
grupa ludzi, jak chłopi z dóbr zakonnych i knechci, zatrudnieni w
gospodarstwach klasztornych, stajniach, taborach. Za swą służbę
knechci otrzymywali zapłatę, albo tylko wyżywienie i mieszkanie.
Przepisy zabraniały im oddalać się bez pozwolenia z domu zakonnego,
przesiadywać w karczmie i grać w kości. Karano ich surowiej niż
braci czy półbraci: knecht który uderzył brata zakonnego albo
zranił drugiego knechta, musiał przez rok służyć „w żelazie"
(kajdanach) razem z niewolnikami. Ci zaś — głównie brańcy
wojenni — byli pozbawieni wszelkich praw.
Zakon rycerzy niemieckich wzorował się na
templariuszach i joannitach, posiadał jednak cechy, które w
zasadniczy sposób różniły go od nich. Oba te zakony, choć
dominował w nich romański element etniczny, nie przywiązywały
takiej wagi do narodowego charakteru swych społeczności zakonnych,
jak krzyżacy. Ponadto templariusze i joannici nie wiązali się z żadnymi
dynastiami czy państwami. Przeciwnie, bardzo często prowadzili własną
politykę ponadnarodową. Inaczej krzyżacy. Od samego początku
istnienia zakonu wiązali się z polityką i interesami władców
niemieckich. Mieli pomagać w realizacji planów politycznych dynastii
Sztaufów na Bliskim Wschodzie i prowadzić ekspansję władców
niemieckich w Europie. Już w 13 lat od założenia zakonu próbowali
krzyżacy zająć Siedmiogród i utworzyć tu państwo zakonne. W 32
lata zaś od swego powstania rozpoczęli podbój Prus. Bliski Wschód
dla krzyżaków był miejscem narodzin. Terenem ich właściwego działania
była Europa. Dla templariuszy i joannitów — aż do upadku Królestwa
Jerozolimskiego — głównym polem działania był i pozostał
Wschód.