Prowadzenie akcji misyjnej wśród Prusów przejął
klasztor cysterski z wielkopolskiego Łekna — fundacji rodu Pałuków,
spokrewnionego według tradycji ze św. Wojciechem. Opat łekneński
Gotfryd-Boguchwał, po uzyskaniu w roku 1206 zgody papieża
Innocentego III, prowadził chrystianizację pruskiej Pomezanii. Po
nim misyjną ekipą cystersów wielkopolskich kierował mnich Filip.
Około roku 1209 do pruskiej akcji misyjnej włączył
się cysters Chrystian. Wszystko wskazuje na to, że był on mnichem z
opactwa cysterskiego w Oliwie pod Gdańskiem, nie zaś — jak sądzą
niektórzy historycy — z klasztoru łekneńskiego. Jeden z późnych
przekazów (kronika Szymona Grunau z XVI w.) utrzymuje, iż Chrystian
urodził się na Pomorzu Zachodnim, w ziemi stargardzkiej. Chrystian
współpracował z cystersami wielkopolskimi, ale też z nimi
rywalizował.
Świadectwa źródłowe dotyczące działań
misyjnych w Prusach na początku XIII wieku są zbyt fragmentaryczne,
by na ich podstawie odtworzyć pełny obraz sytuacji. Pozwalają
jedynie nakreślić prawdopodobny przebieg wypadków.
Działalność Chrystiana popierał namiestnik gdański
Mściwoj I, któremu podlegali cystersi oliwscy. Zamierzał on
prowadzić ekspansję pruską niezależnie od książąt piastowskich.
Chrystiana poparli także panujący wówczas na Bałtyku Duńczycy.
Opactwo oliwskie należało bowiem do grupy klasztorów cysterskich,
wywodzących się z duńskiego opactwa Esrom. Kiedy zaś król
Waldemar II, po przywróceniu zwierzchności duńskiej nad Pomorzem
Zachodnim, wyprawił się w roku 1210 na pruską Sambie, jego
lennikiem uznał się także Mściwoj I gdański. Liczył może, że
zapewni sobie w ten sposób tytuł książęcy i dziedziczność władzy.
Wszystkie te fakty wskazują na kształtowanie się
ośrodka pomorskiego, próbującego działać na terenie Prus niezależnie
od książąt piastowskich.
Rywalizacja ta — jeśli istniała — nie
hamowała akcji chrystianizacyjnej. Misja cysterska została
przychylnie przyjęta przez część możnych pruskich. Przyjmując
chrześcijaństwo chcieli może pozbawić stronę polską pretekstu do
najazdów i wymuszania danin. A może dostrzegli w nowej religii
sprawniejszy niż system wierzeń i kultów pogańskich instrument,
wspierający ewolucję polityczną społeczeństwa pruskiego. Pomyślny
rozwój chrystianizacji Prus stwierdził papież Innocenty III w bulli
z roku 1212, powierzając równocześnie opiekę nad tą akcją
arcybiskupowi gnieźnieńskiemu Henrykowi Kietliczowi — wybitnej
postaci średniowiecznego Kościoła polskiego. Wprawdzie niedługo
potem zabity został cysters Filip, co sugeruje rosnący opór niektórych
grup ludności pruskiej przeciw chrystianizacji. Jednocześnie jednak
Chrystian nawrócił możnych naczelników dwóch ziem pruskich:
Surwabunę i Warpodę. Zostali oni uroczyście ochrzczeni przez papieża
w Rzymie, podczas soboru laterańskiego (1215/1216), na którym znalazła
się po raz pierwszy reprezentacja biskupów i duchowieństwa
polskiego. Wówczas Chrystian wyświęcony został na pierwszego
biskupa Prus.
Tak utworzono organizację kościelną dla Prus,
choć akcja chrystianizacyjna nie przekroczyła granic Pomezanii i
Pogezanii, czyli pogranicza pomorsko-pruskiego. Siedzibą biskupa
Chrystiana został gród Zantyr, leżący w rozwidleniu Wisły i
Nogatu (niedaleko dzisiejszego Malborka). Chrystian, być może, miał
zamiar utworzyć w Prusach — na wzór istniejącego już wówczas
w Inflantach — państwo biskupie. Świadczyłyby o tym
przywileje papieskie z. lat 1217—1219, które dawały mu dużą
samodzielność działania, zwalniały arcybiskupa gnieźnieńskiego
ze stanowiska legata papieskiego na Prusy i przekazywały Chrystianowi
decyzje dotyczące organizacji i kierownictwa krucjat w obronie
pruskich neofitów. Bulla z 1225 roku brała w opiekę papieską nawróconych
Prusów i Liwów, dotyczyła więc całego obszaru misji nadbałtyckich.
Uznawała też ich ziemie za terytoria podległe Kościołowi
rzymskiemu. Późniejszy rozwój wypadków przekreślił owe plany
Chrystiana.
Problemy ochrony pogranicza polsko-pruskiego
Od początku XIII wieku na pograniczu polsko--pruskim
mnożyły się starcia zbrojne. Coraz częściej stroną atakującą
byli Prusowie broniący się przed nasilającą się akcją
chrystianizacyjna. Przede wszystkim jednak polska ekspansja polityczna
i osadnicza wywoływała u dojrzewających wówczas i rosnących w siłę
pruskich organizacji państwowych — plemiennych i
ponadplemiennych — opór i przeciwdziałanie. Sprowadzał się
on do niszczycielskich najazdów — i to zarówno na obszary
pruskie, które znalazły się w zasięgu wpływów polskich, jak i na
nadgraniczne ziemie polskie, szczególnie Mazowsze i Kujawy.
Starsi historycy — opierając się na
relacjach piętnastowiecznej kroniki Jana Długosza — chętnie
akcentowali znaczenie działającego wówczas na pograniczu
polsko-pruskim Krystyna, wojewody księcia Konrada Mazowieckiego. Był
on tarczą Mazowsza — jak pisał jeden z historyków
— potrafił zasłonić rdzenne Mazowsze przed napadami Prusów.
Krystyn — zdaniem innego historyka — organizował
polską kolonizację ziem nadgranicznych: osadzał rycerzy z czeladzią
w grodkach, które stanowiły osłonę i obronę przed napadami Prusów.
W roku 1217 na rozkaz Konrada Mazowieckiego wojewoda Krystyn został oślepiony
i uduszony. Być może, śmierć Krystyna zdezorganizowała mazowiecki
system obrony nadgranicznej i ułatwiła Prusom oraz Jaćwięgom śmielsze
napady na ziemie polskie. Choć — oczywiście — główne
przyczyny wzrostu konfliktów zbrojnych polsko-pruskich wynikały
przede wszystkim z coraz większej konsolidacji politycznej Prusów,
którzy dzięki temu przeszli do działań ofensywnych.
Tak więc naczelnicy plemion i możni pruscy, nawet
z małymi drużynami wojowników, napadali na chrześcijan w Pomezanii
i na mieszkańców Ziemi Chełmińskiej. Zdarzały się też większe
wyprawy, w głąb ziem polskich. Oto w roku 1220 Prusowie — w
porozumieniu z księciem wołyńskim Danielem i Litwinami —
najechali i spustoszyli Mazowsze. Następny najazd Prusów (1222)
doszedł do Płocka. Obronił się tu gród książęcy, ale osada
miejska (podgrodzie Płocka) zostało zdobyte i spalone. Najazdy te
doprowadziły do spustoszenia Ziemi Chełmińskiej i północnej części
właściwego Mazowsza.
Nieco później (1226) doszło do najazdu Prusów
na Pomorze Gdańskie, w czasie którego zdobyty został także i
spalony klasztor oliwski. Być może Prusowie działali tu w
porozumieniu z księciem Władysławem Laskonogim, który chciał
ukarać swego przeciwnika politycznego — księcia gdańskiego Świętopełka.
Ta aktywność militarna Prusów spowodowała
polskie wyprawy odwetowe, organizowane jako wyprawy krzyżowe przy współudziale
Kościoła. Od roku 1217 przygotowana była krucjata przeciw pogańskim
Prusom — w obronie nawróconych przez Chrystiana i cysterskich
misjonarzy mieszkańców ziem pruskich. Książę stołecznego
Krakowa, Leszek Biały, prosił papieża (1221) o zwolnienie z wyprawy
krzyżowej do Palestyny uzasadniając to brakiem piwa w Ziemi Świętej,
do którego jest on ze swoim rycerstwem przyzwyczajony. W zamian
obiecywał książę krakowski ruszyć na wyprawę do Prus. Została
ona zorganizowana w roku 1222. Prócz Leszka Białego wzięli w niej
udział dwaj książęta piastowscy — Henryk Brodaty ze Śląska
i Konrad Mazowiecki oraz wszyscy ówcześni biskupi polscy i oddziały
posiłkowe z północnych Niemiec. W roku następnym (1223) ponowiono
krucjatę przeciw Prusom, w której prócz wymienionych wyżej książąt
polskich i dwóch biskupów (wrocławskiego i lubuskiego) wzięli też
udział dwaj książęta pomorscy, Świętopełk i Warcisław, synowie
zmarłego już Mściwoja I
Wyprawy te nie przyniosły decydujących
rozstrzygnięć militarnych, bowiem Prusowie unikali walnych bitew.
Odzyskano jednak Ziemię Chełmińską i jej umocnienia, odbudowano
kilka grodów; wydzielono Ziemię Chełmińską z obrębu diecezji płockiej
i poczyniono duże nadania na rzecz Chrystiana. Utworzono w ten sposób
nową bazę działania dla biskupstwa pruskiego.
Wówczas także książęta piastowscy
zorganizowali stałą obronę granicy pruskiej w postaci „stróży",
złożonej z rycerstwa wszystkich dzielnic. „Stróża"
rycerska — owo ostatnie dzieło powstałe z poczucia jedności
całej Polski — upadła szybko na skutek waśni i zatargów
rycerstwa różnych dzielnic. Niedługo potem, po zabójstwie księcia
Leszka Białego (1227), rozpoczęły się walki o tron krakowski, które
angażowały siły książąt piastowskich: Konrada Mazowieckiego, Władysława
Laskonogiego i Henryka Brodatego. Dzięki tym walkom Świętopełk gdański
mógł uwolnić się od zwierzchnictwa księcia krakowskiego i stał
się księciem w pełni samodzielnym. Równocześnie jednak problem
pruski przestał interesować książąt piastowskich. Stał się
sprawą lokalną — problemem książąt ziem graniczących z
Prusami, a więc Świętopełka Gdańskiego i Konrada Mazowieckiego.
Po upadku „stróży" rycerskiej
utworzono „stróże" złożoną z rycerzy zakonnych. Konrad
Mazowiecki już w roku 1225 rozpoczął w tym celu układy z władzami
zakonu krzyżackiego. Ostatecznie zostały one zakończone w roku 1230
nadaniem przez Konrada krzyżakom Ziemi Chełmińskiej jako bazy ich
działań na terenie Prus.
Równocześnie za radą biskupa Chrystiana
utworzony został nowy zakon „Rycerzy Chrystusa z Prus" (milites
Christi de Prussia), zwany też — od ich siedziby Dobrzynia
— zakonem Braci Dobrzyńskich (fratres de Dobrin). Wzorem był
tu zakon rycerski Kawalerów Mieczowych w Inflantach, podlegający
biskupowi ryskiemu i broniący terytorium państwa biskupiego. Nowy
zakon uzyskał nadania ziemskie i przywileje od Konrada Mazowieckiego
oraz kapituły płockiej. W roku 1228 bracia zajęli przekazany im
przez Konrada zamek w Dobrzyniu nad Wisłą. Zapewne w planach księcia
mazowieckiego i biskupa płockiego mieli Bracia Dobrzyńscy współpracować
z krzyżakami. Krzyżakom wyznaczono jako bazę operacyjną Ziemię
Chełmińską. Natomiast Bracia Dobrzyńscy — osadzeni w pobliżu
Płocka i Włocławka — mieli ochraniać Mazowsze i Kujawy, a równocześnie
bronić oba naczelne grody tych dzielnic przed napadami Prusów. Zakon
składał się jednak tylko z 15 rycerzy, pochodzących głównie z
terenu Dolnej Saksonii i Meklemburgii. Na ich czele stał mistrz
Brunon. Bracia Dobrzyńscy w ciągu kilku lat działalności nie odnieśli
żadnych sukcesów w walce z Prusami. W roku 1235 większość z nich
połączyła się z krzyżakami.
Równocześnie na Pomorzu Gdańskim książę Świętopełk
podjął próbę utworzenia stałych oddziałów sił militarnych do
walki z Prusami. W Tymawie, niedaleko Gniewu, zostali osadzeni członkowie
zakonu rycerskiego kalatrawensów z Hiszpanii. Po kilku latach
(1228—1230) jednak i oni zniknęli z Pomorza nie pozostawiając
żadnych śladów.
Reasumując: ze wszystkich prób obrony pogranicza
polsko-pruskiego, podejmowanych w latach dwudziestych XIII wieku,
efekt dało tylko osadzenie tu zakonu krzyżackiego. A stało się tak
dlatego, że „misją pruską" zainteresowani byli sami krzyżacy.