|
Komisja papieska, która
miała ustalić winę zakonu, zakończyła pracę w czerwcu 1311 roku.
Jesienią tego samego roku sobór w Vienne zadecydował o losie
templariuszy. Decyzja została ogłoszona 3 kwietnia 1312 roku - była
nią kasata zakonu, lecz nie potępienie. Bulla papieża Klemensa V
Vox in excelso wyrok ten zatwierdziła. Majątek zakonu, z wyjątkiem
dóbr w Hiszpanii, miał być przekazany joanitom. We Francji, po
kilkuletnim zarządzaniu nim przez urzędników królewskich, niewiele
z tego majątku zostało. Król zresztą nie spieszył się z
przekazywaniem dóbr templariuszy. W dalszym ciągu zabierał dochody
z wielu posiadłości, traktując to jako zapłatę za koszty procesu.
Zażądał również od joanitów 200 000 funtów turoneńskich
odszkodowania za utratę rzekomego depozytu królewskiego, złożonego
u templariuszy. Spory majątkowe Filipa Pięknego z joanitami ciągnęły
się jeszcze długo.
Pozostała jeszcze sprawa więzionych templariuszy, o których losie
bulla papieża Klemensa V nie wspomina. Ci, którzy przyznali się do
winy i obiecali pokutować, zostali uwolnieni. Natomiast ci, co nie
chcieli pokutować albo odwoływali zeznania - co miało świadczyć o
złej woli - pozostali w więzieniach króla, zatrzymani do dyspozycji
inkwizytorów. Wielki mistrz zakonu Jakub de Moi preceptor Normandii
Geoffroi de Charnay zostali spaleni na stosie w Paryżu 18 marca 1314
roku.
Proces i likwidacja potężnego zakonu templariuszy były jedną z
najgłośniejszych spraw tego czasu. Król Filip IV Piękny
przeprowadził całą akcję w sposób mistrzowski. Występując jako
obrońca religii i Kościoła nie tylko usunął ze swego państwa
niebezpieczną - bo niezależną i silną - instytucję kościelną,
ale ponadto zasilił ogromnym majątkiem zakonu skarb królewski.
Niektórzy z bystrych obserwatorów tych wydarzeń już niedługo po
wielkim procesie pisali nie bez ironii, że jako heretyków
zlikwidowano najbardziej wiernych ludzi papiestwa i obrońców
religii.
Losy templariuszy poza Francją ułożyły się różnie. Większość
władców chrześcijańskich poszła śladem Filipa Pięknego, ale nie
wszędzie procesy dowiodły winę templariuszy. Na Cyprze, oficjalnej
siedzibie zakonu, templariusze bronili się około miesiąca pod wodzą
marszałka zakonu Ayme de Oselier. W czerwcu 1308 roku musieli się
poddać i zostali aresztowani. Skarbu zakonu, który powinien się
znajdować w głównej siedzibie, nie znaleziono. Został tak dobrze
ukryty, że" nie odnaleziono go nigdy. Być może wielki mistrz
Jakub de Molay przewiózł go do Francji i tam ukrył. Jeszcze dziś
spotyka się we Francji poszukiwaczy "skarbu templariuszy".
Przed kilku laty bestsellerem stała się książka dziennikarza
Gerarda de Sede Les Templiers sont parmi nous, ou L'Enigme de Gisors, który dowodził, że
skarb ten został ukryty w istniejącym do dziś zamku Gisors w
Normandii.
Templariusze z Niemiec zjawili się pod bronią w sądzie
inkwizycyjnym arcybiskupów Moguncji i Trewiru, protestując przeciw
fałszywym oskarżeniom. Na ziemiach polskich nie było gwałtownych
wystąpień przeciw templariuszom. Nie wiadomo też, czy odbywały się
ich procesy. Po kasacie zakonu dobra jego przeszły na własność
joannitów. Zapewne też część templariuszy wstąpiła w szeregi
tego zakonu. Templariusze aragońscy przeszło pół roku bronili się
w swoich zamkach, oblegani przez wojska króla Jakuba II. Władca
Aragonu miał wielką ochotę zatrzymać zajęte dobra templariuszy,
aby powiększyć nimi dochody królewskie. Sprzeciwił się jednak
temu papież, mimo to król nie chciał przekazać majątku joannitom,
obawiając się nadmiernego wzrostu ich potęgi. Znalazł więc inne
rozwiązanie. Utworzył nowy zakon - rycerzy z Montesa, i uposażył
go dobrami templariuszy. Zakon ten przyjął regułę cysterską i
został podporządkowany rycerzom z Calatrava, a papież Jan XXII
zatwierdził go w 1317 roku.
Zupełnie nieoczekiwane były losy templariuszy w Portugalii. Zakon
miał tu kilka zamków i duże posiadłości; mistrzowie
prowincjonalni zachowywali dobre stosunki z monarchią i nie
kwestionowali zwierzchności królów nad rycerzami zakonnymi. Taki
stosunek templariuszy portugalskich do władzy państwowej był czymś
wyjątkowym w zakonie, ale dzięki temu przetrwali oni lata wielkiego
kryzysu. Król Dionizy I (1279-1325), jeden z najwybitniejszych władców
średniowiecznej Portugalii, sprzeciwił się kasacie templariuszy w
swoim państwie i przekształcił ich w nowy zakon Rycerzy Chrystusa,
zatwierdzony ostatecznie przez papieża Jana XXII w 1319 roku.
Zakon Rycerzy Chrystusa - rekrutujący się w pierwszym pokoleniu z byłych
templariuszy - otrzymał, na wzór innych hiszpańskich zakonów
rycerskich, regułę cysterską dostosowaną do zadań militarnych.
Stał się szybko rodzajem gwardii przybocznej władców Portugalii.
Rycerze zakonni składali przysięgę wierności królowi, obiecując
uroczyście, że nigdy nie uczynią "ani jawnie, ani
skrycie" nic, co przyniosłoby szkodę królowi, jego rodzinie i
jego państwu. Szczególnie zasłużył się zakon Rycerzy Chrystusa w
budowie potęgi morskiej i kolonialnej Portugalii. Wielki mistrz
zakonu, sławny książę Henryk Żeglarz, mógł z ogromnych dochodów
zakonnych finansować wyprawy odkrywcze wzdłuż brzegów Afryki i
rozbudowywać flotę portugalską. W połowie XV wieku papież Kalikst
III przekazał zakonowi Rycerzy Chrystusa całą władzę kościelną
w koloniach portugalskich Afryki i Azji. Sto lat później zakon następców
templariuszy stał u szczytu potęgi. Posiadłości jego,
zorganizowane w 450 komandorii, przynosiły kolosalne zyski. W 1551
roku papież zezwolił królowi Janowi III Pobożnemu zjednoczyć urząd
wielkiego mistrza zakonu z koroną portugalską. Odtąd też zakon
Rycerzy Chrystusa coraz bardziej przekształcał się w organizację
honorową, której członkami byli ludzie zasłużeni dla monarchii.
Historia templariuszy nie kończy się na ich rzeczywistych
kontynuatorach - portugalskim zakonie Rycerzy Chrystusa. W czasach
nowożytnych do tradycji zakonu templariuszy sięgnęły tajne
stowarzyszenia masońskie. Część lóż masońskich przyjęła nazwę
Rycerzy Świątyni (a więc templariuszy) oraz stopnie i urzędy
zakonne. Dorobiono do tego fantastyczną symbolikę i ryty, o jakich
się prawdziwym templariuszom nie śniło. Powstała też legendarna
historia templariuszy "w konspiracji", która miała wypełnić
lukę między datą likwidacji zakonu w 1312 roku a wiekiem XVIII,
kiedy to pojawili się ich masońscy kontynuatorzy. Wielki łgarz
baron de Hund pierwszy, jak się zdaje, wymyślił historię o
ucieczce kilku templariuszy z Francji do Szkocji. Mieli oni tutaj, z
dala od króla Francji i inkwizytorów, założyć tajną filię
zakonu, która przetrwała w ukryciu aż do XVIII wieku. Ta część
"historii" templariuszy, jakkolwiek bardzo interesująca,
należy już do zupełnie innego tematu i z zakonami rycerskimi nie ma
nic wspólnego.
|